



Na drugiej ścianie zrobiłam coś w rodzaju ściany wpisu. Każdy, kto chciał nam złożyć życzenia albo zostawić dla nas choćby jedno słowo- mógł wybrać sobie wróbelka i napisać coś od siebie. Rzecz jasna po weselu pozbierałam je wszystkie i mam zamiar (w niedługim czasie) powklejać je wszystkie do albumu ślubnego.



Cudowny świecznik z takimi ptaszkami znalazła i kupiła mi moja siostra Dagmara, która pomagała mi w przystrajaniu sali. Teraz będą stały one na honorowym miejscu u nas w domu, jak tylko się przeprowadzimy, ehh..
Ta sufitowa dekoracja, to pomysł Dagi. W ramach prezentu ślubnego (który nie tylko to obejmował :]) nasi Świadkowie wypożyczyli butlę z helem, napompowali balony i przystroili je czerwonymi wstążeczkami, na końcu których wisiały nasze ukochane wróbelki. Pomysł przedni, a dzieciaki na weselu miały dodatkową frajdę. Dodam tylko, że baloniki nie przetrwały całego wesela, no ale dzięki temu niektórzy rodzice mieli swoje dzieci z głowy na parę godzin :)
Ehhh no i co ja mogę napisać o torcie, nic tylko droga przez mękę w poszukiwaniu idealnego wzoru..a i tak wyszło nie tak jak miało być, dlatego też nie wklejam pierwowzoru. Bez porównania wygląda całkiem całkiem (przynajmniej dla mnie), pocieszające jest tylko to, że był naprawdę pyszny!


Kolejna cudna niespodzianka od Świadków. Pod kościołem dostaliśmy przepiękne czerwone baloniki, żebyśmy wypuścili je do nieba :) Ubaw przedni, ale jak to nas ślubach bywa nie wszystko może być idealne- w tym czasie lał deszcz, teraz mnie to śmieszy.. :)

Nie mogę zapomnieć tego jak postarały się moje kochane koleżanki z pracy i obsypały nas przepięknymi, kolorowymi płatkami kwiatków, efekt na zdjęciach bajeczny!!!
dziewczyny czekające na nas z towarem :)

dziewczyny czekające na nas z towarem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz