środa, 1 czerwca 2011

Dzień Dziecka

Dla mnie ten dzień zaczął się kiepsko. Bez wątpienia wstałam lewą nogą. Niewyspana w kiepskim nastroju musiałam wziąć poranny, lodowaty prysznic, bo okazało się że wyłączyli nam ciepłą wodę. Na autobus naczekałam się prawie pół godziny, bo dwa nie przyjechały, no i spóźniłam się do pracy.
Na szczęście nigdy nie oceniam dnia przed zachodem słońca. Z okazji Dnia Dziecka dostałam od Małża przepiękny, mały bukiecik ze stokrotek- dokładnie taki jaki lubiłam i często dostawałam, gdy byłam małą dziewczynką! A ja zrobiłam galaretkę truskawkową, bo w końcu kto nie lubi galaretki?
I jakoś ciśnienie ze mnie zeszło...

4 komentarze:

i love nature pisze...

Ja też mam dziś kiepski dzień tzn zaczął się dobrze ale potem jakoś humor prysnął.Szkoda że nie mam galaretki a do sklepu lecieć mi się nie chce ;) Może ciasteczka pomogą? ;)

Fux pisze...

Oj galaretka postawiłaby Cię na nogi :) Ale ciasteczka też pewnie załatwią sprawę.

Trzymaj się cieplutko i oby jutro było lepiej :)

Anonimowy pisze...

Oj tak lekka galaretka i piękne kwiaty na stole.
To jest to.
U mnie dzień dziecka przebiegł dosyć spokojnie.

Anonimowy pisze...

piekny, subtelny bukiecik :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...