Mogłabym biadolić w stylu: "o mój nieszczęsny losie..", ale NIE! Biorę się w garść, za siebie. Codziennie jogging, ćwiczenia i dietka. Cel: znowu móc dopinać na sobie swoje ulubione jeansy.
Od dziś oczekuję od wszystkich wsparcia, w stylu: dasz radę, świetnie Ci idzie!
I uroczyście oświadczam, że zabiję- jeżeli ktoś poczęstuje mnie cukierkiem! :)
11 komentarzy:
Trzymam kciuki!
również trzymam kciuki
i polecam metodę Ducanową
powodzenia...oczywiście ,że dasz radę ( mam nadzieję ,że pomogło ;) )
Ingo, czy przedyskutowałaś już ten pomysł z babcią Irenką? Sezon działkowych pyszności zdaje się już rozpoczęty:)Może być ciężko, ale trzymam kciuki.
Dziewczyny! Bardzo dziękuję za wsparcie! :) Pierwszy kilogram już się ulotnił! :))))))
Co do Babci- dziś zrobiła racuchy, po prostu istna męczarnia.. :)
P.S. Serdecznie witam u siebie nowe osoby :))
:) polecam zapisywanie codziennie w kalendarzu ile ćwiczeń się wykonało, jak wytrzymasz tydzień to później pójdzie z górki. Nakręcać i mobilizować Cię będzie to co widzisz w kalendarzu.
Na mnie to działa.
:) zycze duzo duzo sily! moze zrobisz tak ze w niedziele bedziesz mogla sobie na cos slodkiego pozwolic?! :D to tak lepiej wytrzymac gdy sie ma cel z tygodnia na tydzien. w kazdym razie nie molestoj sie az za bardzo, ale troche tak! :D
pa
m
dziewczyny dzięki za rady!
Ewelina- muszę w takim razie kupić w kalendarz :)
Magda- co do tych słodkości w niedzielę, to boję się, że jak zacznę to ciężko będzie przestać, ale pewnie prędzej cz później się złamię :)
Miło mi, że mam taaakie wsparcie :)
och kocham takie zrywy narodowe :-)
Balbina- zryw narodowy trwa- jutro minie tydzień. Sama się zastanawiam kiedy się złamię :)
:D na pewno dasz radę, raczej - już dajesz. Jeszcze dajesz? :) Ja zabieram się od miesiąca za mój brzuszek [brzucholek raczej], ale na razie nic :))
Prześlij komentarz