Gdy dopada zimowa deprecha warto wyjąć swoje pamiątki z wakacji! Coś co dobrze się kojarzy a przy okazji ozdobi domowy kąt. Moje pamiątki to patyki wyrzucone przez morze, które zbierałam kilka lat z rzędu z różnych plaż (z Łeby, Kołobrzega i ukochanej Jastarni) oraz kamyki i muszelki. Postanowiłam zrobić z nich kompozycję w wazonie.
Jesienią zamykając sezon działkowy postanowiłam zabrać sobie trochę "zielonego". Wykopałam z działkowego ogródka rozchodniki i przesadziłam do doniczki. W ten sposób mam kawałek ogródka u siebie w domu. Zdecydowanie poprawia nastrój!
3 komentarze:
slodkie patyczki! zycze tobie aby patyczki przez czary mary polepszyly nhumor, pogode i temperature :-) tutaj juz okolo 12 stopni, spiewajace ptaki i slonca!
pozdrawiam
Krzaka na nie ogołociłaś, ale masz coś lepszego...badylki z którymi wiążą się wspomnienia. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie:)
ha! nie wytrzymałam- wczoraj wygoniłam męża w nocy z sekatorem na dwór i mam badylki już w wazonie i czekam teraz na bazie :)
Prześlij komentarz