Coś ostatnio dużo u mnie kulinarnych rzeczy, ale tak to jest jak mąż leży chory w łóżku.. trzeba mu dogadzać, żeby szybko wyzdrowiał :) Poza tym stosuję się do zasady mojej Babci "przez żołądek do serca".
Dziś na deser zrobiłam anyżaki, anyżówki lub jak kto woli ciasteczka z anyżem. Przepis znalazłam na opakowaniu anyżu firmy Kotanyi i od razu mnie zaintrygował, po pierwsze dlatego że szybki, po drugie, że łatwy, a po trzecie uwielbiam anyżek :) Ciasteczka są bardzo aromatyczne i bardzo ale to bardzo sycące i smaczne. Polecam na zimową porę!
Składniki: 2 łyżki anyżu, 25 dkg cukru, 4 białka, trochę soli i mąki.
Przygotowanie: Białka z solą ubić na sztywno, dodać cukier- ubić. Dodać utłuczony w moździerzu anyż. Dodać tyle mąki, aby masa nie była zbyt rzadka i się nie rozlewała, wymieszać. Na pergamin wysmarowany masłem (ja wysmarowałam oliwą) kłaść łyżką okrągłe placuszki. Piec około 15 minut w temperaturze 180 stopni C, w termoobiegu- do zarumienienia.
W nocy sypnęło śniegiem, nasza kosodrzewinka okryła się białym płaszczykiem.
1 komentarz:
Fajne zdjęcia - takie zimowe, no ale aura sprzyja. Ja dziś lepiłam z M. bałwana. Pozdrów męża.
Prześlij komentarz