Halloweenu nie obchodzimy, ale dyńka na małej imprezce musi być. Piękne, ciepłe światło wydobywające się z wnętrza dyni, drinki z palemką i dobre towarzystwo zawsze dobrze działają na poprawę nastroju, szczególnie o tej porze roku :) Co prawda parę zatruć "pomidorkiem" było :) ale podsumowując: impreza bardzo udana! P.S. Zapomniałabym napisać: projekt oraz wykonawstwo straszliwego dyniowego potwora należą do mojego zdolnego męża :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz