Powoli wracam do normalnego trybu życia. Ostatnie tygodnie były wypełnione ciężką pracą. Po trzech miesiącach skończyłam w końcu odnawiać szafę, którą kupiliśmy w starociach. Robota była okrutna- najpierw zdrapywanie starego lakieru, potem szpachla stolarska, znowu przecierka i malowanie, które okazało się najtrudniejsze. A na koniec przy składaniu okazało się, że niektóre elementy się wypaczyły. Dobijanie młotkiem spowodowało pewne straty, także niezbędne było kolejne malowanie. Odświeżyłam też przedpokój, który jest teraz biało- czarny, ale o tym kiedy indziej..
Póki co kawałek naszej gigant- szafy.

6 komentarzy:
Ślicznie wygląda - warto było. Pokaż z większej perspektywy no i trzymajcie się, i już nie chorujcie.
a czemu tylko kawałek się pytam ? Chcę więcej bo wygląda obiecująco !!!! No niestety czasem na efekt końcowy trzeba solidnie popracować :(
"Odświeżyłam też przedpokój"...rękoma mężulka zapomniałaś dodać :)
_good job
Dzięki!
Na razie pokazuję kawałek, jakoś tak ładnie komponował mi się na zdjęciu :)
Sprostowanie: co do przedpokoju to faktycznie pracowite ręce męża też pomogły :) Chwała mu za to, bo sama bym padła! :))
Chyba przyznasz, że warto było poświęcić tej szafie tyle czasu:) Sama chciałabym mieć takie cacko:)
Prześlij komentarz