Ostatnio poszłam do fryzjera podciąć końcówki. Wybrałam mały, pamiętający czasy PRLu, osiedlowy salon fryzjerski. Przyjęła mnie bardzo miła, starsza Pani. Po uzgodnieniu co chcę na głowie- miła Pani ku mojemu zdziwieniu związała moje włosy w koński ogon i zanim się obejrzałam, zostałam pozbawiona znacznej długości kucyka.. Byłam tak zaskoczona, że nawet nie mogłam się pogniewać a kucyk dostałam oczywiście na pamiątkę :) No cóż każda zmiana jest dobra, a włosy odrosną..Ostatni raz byłam tak potraktowana przez mamę w dzieciństwie!
10 komentarzy:
Niezła historia:)Czy wrócisz jeszcze do tego salonu, czy to kolejna fryzjerska trauma?
traumy nie ma, ostatnio staram się podchodzić z duuużym dystansem do siebie :) nie czuję się oszpecona, po prostu inaczej wyglądam, ale chyba nie będzie już następnego razu :)
Rozumiem. Ciekawa jestem, jak wyglądasz.
No właśnie dałabyś jakieś zdjęcie z nową fryzurą :)
dziewczyny dokładnie tak samo, tyle że włosy mam ciapnięte do ramion, żadna rewelacja :)
E. a co tam u Ciebie słychać, jakieś nowości..? :P
Kiedy będziesz w Ż.?
Może wyskoczymy na kawę i pokażesz się w nowej długości :).
W Ż. będę nieprędko, myślę że dopiero w połowie marca..ale odpowiednio wcześniej się zapowiem :)
Kawka zawsze mile widziana!
To ja biorę Pawła na bro ;]
Szef Tomasz
:-) ale jestes slodka, dzielna oraz grzeczna!!! Ja bym chyba wziela nozyczki i jej tez cos uciela :D
hahahah
super dzielna!
magda
Magdo,
ja taka odważna nie jestem, raczej podkulam ogon i uciekam ;) zazdroszczę :)
Prześlij komentarz