piątek, 10 września 2010

Upolowane we Wrocławiu

Po ostatniej wizycie we Wrocławiu i odwiedzinach moich ukochanych sklepów dekoratorskich i odkryciu jednej perełki w postaci Rupieciarni- przywiozłam parę bibelocików. I tak jak obiecałam zamieszczam fotosy moich upolowanych skarbów oraz przedstawię jedną nowość- czyli jak stać się Pomysłowym Dobromirem. Ale po kolei..
Przecudnej urody ptaszek zakupiony w Rupieciarni zdobi teraz kuchenne okno. Rupieciarnio czekamy na sklep internetowy!
Rupieciarkowy czarny kocur nazwany pieszczotliwie Wracjanem :) Póki co zdobi regał w salonie i czeka na lepsze miejsce, ale o tym kiedy indziej, bo na razie wszystko w planach, więc sza!

Mały, kratkowany, rupieciarkowy wróbelek zawisł na żyrandolu- mój skarb za całe 12zł :)
No i hit! Uwielbiam tablice do pisania kredą i choć niezbyt chętnie wróciłabym do szkolej ławy, taką tablicę z przyjemnością przygarnęłabym pod mój dach. Tu wersja mini- zaadaptowałam ją do moich ziół. Tu w kuchni przyczepiona do mięty, której T. używa do Mohito, w wersji Polish :) Tabliczka wypatrzona w sklepie Nanu- Nana- jedynym chyba w Polsce, nawet sklep internetowy w wersji tylko German. Koszt przecudnej tabliczki to uwaga: 4,50zł!

I ostatni nowy bibelot, zamontowany całkiem niedawno - już nie z Wrocławia- to pocztówki z Jastarni oprawione w białe ramki, stoją na naszym białym regaliku. Uwielbiam motywy folkowe- tak więc musiałam nabyć pocztówkę ze wzorami kwiatów kaszubskich i pocztówkę z latarnią. Uwielbiam latarnie :) .. a to wróży powrót do tematu, ale póki co zostawiam to na później :)Z cyklu Pomysłowy Dobromir czyli potrzeba matką wynalazku. Twór mojej wyobraźni nie jest tak błyskotliwy i genialny, ale za to udowadnia po raz kolejny, że Ikea rządzi :) Otóż w związku z trwającym sezonem grzybowym, po ostatnich naszych zbiorach i suszeniach okazało się, że nie mamy w czym trzymać naszych grzybnych sucharków.. Bo każdy przecież wie, że suszone grzybki trzeba trzymać w a) słojach, b) papierowych torebkach- co nie jest zbyt estetyczne i c) w lnianych woreczkach. I tak właśnie zaświeciła mi się żarówka nad głową, HA! Przecież mamy w domu lniany, bardzo ładny woreczek z Ikei z popuri. I tak popuri wylądowało w koszu, a grzybki wiszą sobie w ikeowskim woreczku w kuchni i czekają... :)

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...