Wrocław, styczeń/luty 2009. Tym razem wybraliśmy się na wycieczkę do Wrocławia, by uczcić mijający rok od naszych zaręczyn. Niezmiernie się ucieszyłam tym pomysłem wyjazdu, tym bardziej, że to właśnie Tomek wyszedł z tą inicjatywą. Co prawda pogoda nie była dla nas zbyt łaskawa, ale dzięki temu zwiedziliśmy mnóstwo fajnych knajpek. Znaleźliśmy też parę krasnalków wrocławskich /
www.krasnale.pl/



Jedną z knajpek, którą trzeba odwiedzić będąc we Wrocławiu jest "Kurna Chata". Ten lokal niewątpliwie podbił nasze serca i brzuszki :) Fajny klimacik tego miejsca, profesjonalna obsługa, przystępne ceny oraz przepyszne jedzonko sprawiły, że bywaliśmy w Kurnej Chacie codziennie. Mnie urzekło jeszcze jedno- ten cudny kocio na wystawie poniżej :) /
www.kurnachata.pl/


Manufaktura czekolady, ten kto nie był- niech żałuje :) Kanapy w środku przypominają tabliczki czekolady, a to co serwują przechodzi każdego najśmielsze oczekiwanie. Czekoladki z serem rokpol, z pomarańczą i pieprzem czy gorąca czekolada z chili to tylko jedne z nielicznych przepysznych atrakcji. Mnie urzekła gorąca czekolada z sorbetem malinowymmmmm....mniam!












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz